Moja rogalikowa opowieść ukazała się w czasopiśmie duzarodzina.pl w lipcu 2014 roku i wówczas miała ukazać się tu na blogu. Jednak, jak to bywa w życiu, czasem coś wpadnie w czarną dziurę i trudno z niej wybrnąć. Tak też się stało z rogalikową opowieścią w jej drodze na bloga. Poniższy tekst powstał z myślą o blogu, jednak został przeze mnie zaproponowany, przyjęty i opublikowany w trzecim numerze duzarodzina.pl. Kiedy niedawno zaproponowałam rodzince w stolicy, że może ugotuję coś na obiad, ku mojemu zaskoczeniu, poprosili o upieczenie rogalików. Zosi bardzo smakowały. A więc niech będą.
Rogaliki,
które dziś proponuję są bardzo smaczne, niedrogie, proste w wykonaniu. Zachęcam
do wspólnego rodzinnego zagniatania, wałkowania, nadziewania, zwijania,
lukrowania a nie tylko konsumpcji. Dzieci bardzo lubią takie zajęcia. W mojej rodzinie rogaliki według tego
przepisu pieczone są wspólnie od ponad 50 lat przez kolejne pokolenia.
Jak zauważycie - przygotowanie ciasta jest bardzo podobne do ciasta
struclowego z drugiej opowieści tylko nieco inne składniki. Przepis ma podobny
do strucli rodowód. Pochodzi z zeszytów mojej mamy z kursów Koła Gospodyń
Wiejskich z lat 60-tych. Strucla trochę
odstraszała koniecznością zaplecenia warkocza stąd rogaliki częściej od niej
bywały serwowane w moim rodzinnym domu.
Składniki:
1 kg mąki
pszennej
4 jaja
1 kostka
margaryny (np. palmy)
2 łyżki cukru
1 szklanka
gęstej, kwaśnej śmietany
5 dag drożdży
20 dag twardej
marmolady
Sposób wykonania:
Drożdże
rozmieszać z zimnym mlekiem.
Mąkę, tłuszcz i
cukier posiekać jak na ciasto kruche (ja wyrabiam ręką lub wyręczam się
robotem). Dodać jajka, śmietanę i rozkruszone drożdże. Zagnieść ciasto aż
odejdzie od miski. Ciasto podzielić na kilka
części. Stolnicę lub blat stołu posypać mąką. Wszystkie części rozwałkować
kolejno na grubość 3-5 mm. Dobrze jest gdy rozwałkowany placek ma kształt
kwadratu. Posmarować marmoladą. Ciasto pokroić na kwadraty o boku 8-10 cm. Na
każdy kwadrat w rogu nałożyć porcję marmolady i zwijać rogaliki.
Blaszkę
posmarować tłuszczem (np. margaryną) i posypać mąką. Można też piec na papierze
do ciasta. Włożyć rogaliki na blaszkę dość luźno. Rogalików będzie około 40,
więc pieczenie rozłożymy na 3-4 porcji. Jeżeli mamy więcej blaszek i piekarnik
z kilkoma półkami, to można piec jednocześnie kilka blaszek. Ja piekę rogaliki
po 1 blaszce.
Pieczenie:
Rozgrzać
piekarnik do ok. 200 stopni. Wstawić rogaliki (można piec od razu po
zrobieniu).
Piec 25-30 minut
na złoty kolor. Upieczone wyjąć z pieca, przełożyć na tackę a na blaszkę włożyć
kolejną porcję rogalików i piec tak jak pierwszą.
Wykończenie:
Rogaliki można
serwować bez lukrowania ale dzieci (i czasem dorośli też) lubią polukrowane.
Można lukrować każdy rogalik oddzielnie albo ułożyć rogaliki obok siebie i polać
ciasto białym lukrem nieregularnymi zygzakami, do pozostałego lukru dodać kakao
i polać ciasto – też nieregularnymi zygzakami, takie biało-brązowe smugi.
Ciasto lukruję jak nieco przestygnie. Zachęcam do komponowania lukru o innych
smakach. Kiedyś, przygotowując rogaliki dla całej klasy na szkolną wycieczkę,
jako nadzienie zastosowałam drylowane wiśnie z kompotu a sok dodałam do lukru i
wyszły różowe rogaliki. Bardzo się spodobały młodzieży.
Inne wskazówki:
Jeżeli ciasto
zbyt twarde albo nie skleja się (bo jajka np. mogą być za małe albo „szklanka”
mąki nieco większa) to dodać nieco mleka lub trochę więcej kwaśnej śmietany.
Nadzienie:
Zamiast marmolady można pofantazjować i użyć dżem, odsączone owoce z
kompotu, świeże owoce (kawałki jabłek, truskawki).
Czas:
Ja ciasto
wyrabiam, zagniatam, wałkuję, nadziewam i zwijam rogaliki około 30 minut. Można
piekarnik rozgrzać wcześniej i piec kolejne gotowe porcje a w czasie pieczenia
nadziewać i zwijać następne. Czyli dodając czas na pieczenie, w godzinę możemy
serwować pierwsze rogaliki (jeszcze ciepłe).
Przechowywanie:
Ciasto można
przechowywać dość długo, np. w lodówce a czasem nadmiar rogalików też zamrażam.
Zachęcam do rodzinnych
wypieków.





Kiedyś piekłam takie rogaliki z jabłkami. Wierzch mazałam rozmąconym jajkiem, kładłam kawałek orzecha włoskiego i posypywałam grubym cukrem. Były pyszne.
OdpowiedzUsuńZ orzechem ciekawy pomysł. Dzięki.
OdpowiedzUsuń