W moim zeszycie z przepisami powyżej przepisy na rogaliki drożdżowe zanotowałam kiedyś prosty przepis na "pączki angielskie". Chronologia przepisów w zeszycie wskazywałaby na to, ze przepis pochodzi z kursu Koła Gospodyń w Mileszewach w latach 60-tych ubiegłego wieku.
Nie pamiętam jednak aby w tamtych latach takie pączki były na naszym stole. To może dowodzić, że źródło pochodzenia przepisu jest inne. Początki mojego zeszytu to lata 70-te. Mógł więc trafić do mnie od którejś w koleżanek z OOO (Ogólnouczelniany Ośrodek Obliczeniowy na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, gdzie pracowałam w latach 1977-1988).
Moja bratanica Magda, która mieszka z rodziną w Anglii, jest świetną gospodynią. Niedawno pochwaliła się na fejsie upieczonymi, na okoliczność tłustego czwartku, oponkami. Nie znała ich pod nazwą "pączki angielskie" więc natychmiast to uzupełniłam i na dowód pokazałam moje archiwalne zdjęcie.
Przepis jest niezwykle prosty i łatwy w realizacji.
Zaczynamy od zmielenia twarogu (najlepszy jest półtłusty, taki na wagę, w dużej kostce z Brodnicy). Podobno twarogu mielić nie trzeba ale ja przepuszczam raz przez maszynkę.
Teraz dodajemy wszystkie składniki ciasta i szybko zagniatamy.
Wałkujemy ciasto na grubość około pół centymetra (5 mm) i wykrawamy koła o średnicy tradycyjnej szklanki (moja miała średnicę 6,5 cm) i w nich kółeczka (kieliszkiem - mój miał średnicę 3,5 cm).
Obręcze smażymy na "oponki" i kółeczka na małe pączuszki. oczywiście, jak podano w przepisie, na złoty kolor.
Ja smażyłam na oleju rzepakowym. Najchętniej używam Kujawski z Kruszwicy. Oponki urosną w pieczeniu do grubości około 2 cm, więc oleju nie trzeba wlewać do garnka dużo. Olek podgrzewamy i gdy zaczynają iść do góry bąbelki to wrzucamy kawałeczek ciasta albo małego pączusia. Jeżeli szybko ozłoci się od spodu, to wkładamy oponki i pozostałe pączusie w wolne miejsca. Jak zauważymy, że spód jest złoty, to odwracamy na drugą stronę. I mamy gotowe puszyste, delikatne pączki angielskie.
Układamy warstwami na talerzu i na koniec, jeżeli lubimy, posypujemy cukrem pudrem.
Najlepsze są świeże, prawie ciepłe. Następnego dnia tez są dobre ale nieco stężeją i stracą swą puszystość. Ale nadal są smaczne.
Proste, prawda?
Wypróbujcie.
Smacznego.
Moja bratanica Magda, która mieszka z rodziną w Anglii, jest świetną gospodynią. Niedawno pochwaliła się na fejsie upieczonymi, na okoliczność tłustego czwartku, oponkami. Nie znała ich pod nazwą "pączki angielskie" więc natychmiast to uzupełniłam i na dowód pokazałam moje archiwalne zdjęcie.
Przepis jest niezwykle prosty i łatwy w realizacji.
Zaczynamy od zmielenia twarogu (najlepszy jest półtłusty, taki na wagę, w dużej kostce z Brodnicy). Podobno twarogu mielić nie trzeba ale ja przepuszczam raz przez maszynkę.
Teraz dodajemy wszystkie składniki ciasta i szybko zagniatamy.
Wałkujemy ciasto na grubość około pół centymetra (5 mm) i wykrawamy koła o średnicy tradycyjnej szklanki (moja miała średnicę 6,5 cm) i w nich kółeczka (kieliszkiem - mój miał średnicę 3,5 cm).
Obręcze smażymy na "oponki" i kółeczka na małe pączuszki. oczywiście, jak podano w przepisie, na złoty kolor.
Ja smażyłam na oleju rzepakowym. Najchętniej używam Kujawski z Kruszwicy. Oponki urosną w pieczeniu do grubości około 2 cm, więc oleju nie trzeba wlewać do garnka dużo. Olek podgrzewamy i gdy zaczynają iść do góry bąbelki to wrzucamy kawałeczek ciasta albo małego pączusia. Jeżeli szybko ozłoci się od spodu, to wkładamy oponki i pozostałe pączusie w wolne miejsca. Jak zauważymy, że spód jest złoty, to odwracamy na drugą stronę. I mamy gotowe puszyste, delikatne pączki angielskie.
Układamy warstwami na talerzu i na koniec, jeżeli lubimy, posypujemy cukrem pudrem.
Najlepsze są świeże, prawie ciepłe. Następnego dnia tez są dobre ale nieco stężeją i stracą swą puszystość. Ale nadal są smaczne.
Proste, prawda?
Wypróbujcie.
Smacznego.
